" Dziec­ko jest chodzącym cu­dem, je­dynym, wyjątko­wym i niezastąpionym."

8 sty 2014

weekendowo

No tak gdy zbliża się weekend to mi coraz smutniej bo Wiem że zbliżają się cale dwa dni bez syneczka i mojej miłości. Dwa dni gdzie ja muszę siedzieć w ławce i słuchać wykładowców albo co gorsze omawiać referaty lub pocić się na egzaminach bądź kolokwiach.
Kiedy ja w rzeszowie to syneczek z ciociami, babciami i tatusiem.
w ubiegłym tygodniu Filipek spędził sobotę z ciocia Gosią z którą pichcił ulubione swoje danie spagetti...



 a w niedziele pojechał z tatkiem do babci do srogowa a tam zabawa przednia. Powiem Wam , że w szoku byłam jak dowiedziałam sie co tam wyprawiał. Jezdził na sankach po płytkach :D  Spiewał piosenki z babcią Ania a z Ciocia Monisia tańczył :) 

a oto kilka zdjęci troszkę niewyraźne :)





30 gru 2013

swieta, swieta i już po...







... Świeta upłyneły nam niezwykle spokojnie. Mimo tego , że  Filipek przechodzi ostatnio złe dni ciągle płacze, marudzi i nie chce jeść. I tak sie zastanaiwm dlaczego?!
Staram sie mu poswiecac dużo czasu, bawimy sie, wygłupiamy. Ale jak tylko chce coś zrobić to on zaraz w płacz i do mamy. Jak tylko nas ktoś odwiedzi to on nie przestaje marudzić , to tak jakby chciał być cały czas z nami i tylko z nami.
Za miesiąc wracam do pracy a tu żadnego pomysłu co dalej, z kim zostanie Filipek. Czy budzić go z samego rana i wozic ze soba... bo jak Wiecie przed zajsciem w ciąże pracowałam w przedszkolu a teraz przechodze do grupy żłobkowej. Ale co bedzie jak mnie nie dopuści do innych dzieci. Bo takk też może byc. Czy wozić go do prababci ktora mieszka koło mojej pracy?? przez dwa pierwsze tygodnie zostanie z Ciocią Moniczka a pózniej... samam nie wiem ...


22 gru 2013

coraz bliżej święta :)


U nas już świątecznie, choineczka ubrana w pierniczki od Sweet Project , piękne serduszka z filcu od 
Mała sztuka i srebrne kokardki zrobione własnoręcznie.:) 
Pierniczki tak pięknie pachną hmm 
Choineczka tego roku sztuczna i malutka, bo nas skarb jest tak ciekawskim dzieciaczkiem,że mogłaby nie przetrwać świat :) 



Wielkie sprzątanie już zakończone , więc tylko czekamy na pierwsza gwiazdkę i świętujemy. 
tego roku czekaja nas dwie Wigilie jedna u rodziny mojej miłości druga u mojej, na odmiane u Cioteczki. 
U babci Ani pojemy pysznej jagodzianki , ktora gosci na stole wigilijnym co roku, mniam nie bede ukrywac że ja uwielbiam. Pyszny barszcz z uszkami w jej wydaniu znakomity... A cioteczka to niespodzianka ... zawsze to babuszka kochana moja robila Wigilię a w tym roku sie wykruszyła i wyjechała z dziadkiem daleko , daleko:) Znane beda mi pieroszki z kwaszonej kapustki i gołabeczki , bo matula bedzie robić:) 
A na osłode pączusie... Filipek napewno im nie odpusci... Ana sam koniec koledy w naszym wykonaniu brzmia dosyc komicznie bo słoń naszej rodzince na uszy stanął :) 

PIekny czas sie zblitaża także kochane mamusie, tatusiowie i dzieciaczki składamy Wam najszczersze zyczenia WESOŁYCH I RADOSNYCH ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA, SPĘDZONYCH W GRONIE RODZINNYM :)

23 lis 2013

The Versatile Blogger

... podejmuje to wezwanie !!! a nominacje dostałam od http://kropleszczescia.blogspot.com :)
Serdecznie dziękuje i biorę się do tej misji hahahha

ZASADY!!!

Wyznajemy swoje grzeszki te większe i te mniejsze ... takie tam 7 grzeszków głównych:) takich o których jeszcze nie wiemy:)




ot to moje ;
  1. <moje pierwsze wagary> pierwszy raz zerwałam sie z lekcji w gimnazjum z moja pierwsza miłoscia... plan byl taki, że urywamy sie z lekcji i idziemy na spacerek na orle skałki i wracamy do domciu:) plan byl dobry ale nie do konca sie udal. pech chciał , ze tego wlasnie dnia jak nigdy do szkoły przyszla po mnie mama bo chciała wziąsc córeczke na zakupy... po powrocie juz nie bylam taka wesola i butków nowych tez nie było;(
  2. <leniwiec> jestem takim leniem , żę hohohoh jak przychodzi sobota i sobotnie porządki to zdarza mi sie zgarnac kurze pod przysłowiowy dywan i moja miłosc po mnie poprawia a ja sie tłumacze, że nie mam czasu ...
  3. <kłamstewka> czasami zdarza mi sie unikac prawdy dotyczacej ceny ciuszków ktore tyle co zakupiłam
  4. <obrzarciuch> oj to jest moja zmorą... nadchodzi wieczór i ... patka zasiada do paczki chipsów i pożera ja cała
  5. <pierogi i ciasteczka> nie umiem ich robić... a może nie chcę umieć:)
  6. <praca> powiem Wam szczerze, że dobrze mi w domku z syneczkiem i nie chce mi sie wracac do pracy.
  7. a to siódme to taka moja mała tajemnica....:)




oto i moje grzeszki teraz ja Was dziewczynki zapraszam do <spowiedzi> :))) a wzywam ;


22 lis 2013

zakopane. :)

... wyjazd do zakopanego to już taka nasza tradycja coroczna:) tym razem był z nami nasz kochany syneczek. Wyprawy tej sie obawiałam ze względu na długa podróż.. ale co sie okazało, że obawy były nie potrzebne. Filipek był bardzo grzeczny w samochodzie w obie strony:) a sam pobyt zaliczam do najbardziej udanych:) Pogoda była idealna, bez deszczowa, troszkę mroźna ale idealna :)
Ten wypad to był najlepszy pomysł... byl taka odskocznia od naszych problemów.
Osamym pobycie dużo pisać nie bede.. zobaczcie same :
















A po powrocie moja miłosć miala wizyte z wynikami u specjalisty... kochane to była najszczesliwsza wiadomosć jaka moglismy uslyszec...< na pana szczęscie ja sie pomyliłem> .

7 lis 2013

pierwsza wizyta u fryzjera...

... tak odciągana i odkładana na inny czas... Aż w końcu sie udaliśmy do pani fryzjerki ściąć włoski filipkowi. Przyznam sie Wam , że balam sie tej wizyty bardzo bo wiem co potrafi moj syneczek. Te jego złości , płacze i krzyki jak mu sie cos nie podoba. Udaliśmy sie wszyscy cała trojka. 
Ku mojemu zdziwienu Filipek dał sobie założyć czarną pelerynke i usiadł grzecznie na fotel :) pani wzieła do rąk grzebień i powolutku go strzygła. Dziewczyny moje zdziwienie było ogromne, bo filipek tylko siedział i obserwował w lustrze panią fryzjerke, nie zapłakał, wręcz przeciwnie usiechał sie do niej i cos po swojemu mowił:)
Jaka ja byłam z niego dumna:) niestety nie mam zdjec z pobytu w salonie, bo nie przypuszczałam, żę bedzie on tak przyjemnie spedzony:) 


tu Filipek przed ciachaniem:)



a tu tuż po:)



2 lis 2013

No w końcu wszystko zaczyna sie ukladać :)
 Moja miłość już po zabiegu, wszystko dochodzi do normy jeszcze tylko czekamy na wyniki... ale jestesmy i musimy byc dobrej mysli.
 Ja pochwale sie Wam, zdałam prawko za drugim razem i teraz czekam z niecierpliwoscią na dokumencik i bede zasuwać auteczkiem:).
Zaczełam sytdia w rzeszowie i niestety pierwszy raz musiałam opuscić moich mężczyzn na dwa dni. Tęsknota za nimi jest nie do opisania na szczęscie nastepny zjazd dopiero za 3 tygodnie. 
W piąteczek jedziemy rodzinką na 4 dni do Zakopanego. Nie wiem jak Filipek zniesie podróż, na szczescie jedzie z nami jeszcze ciocia Zosia i wujek to będą pomagać w zabawianiu szkraba.
Ostatnie dni są piekne, jesień cudna i słoneczna wiec spacerki muszą być, od jakiegoś czasu chodzimy z małym tylko na nóżkach. Uwielbia biegac i wspinac sie na przeszkody deptaczka:)
Aha i uczymy sie chodzić bez pampercha, choć to ciężki orzech do zgryzienia i wiele majteczek to prania ale jesteśmy uparci i wierze ze Filipciowi w końcu sie uda nie siusiac do majtek:) może wy macie jakieś sposoby na odstawienie dziecka od pieluszek. Dodam, że Filip siada na nocnik i sie go nie boi tylko nie wiem... hmmm może jest jeszcze za mały ?? doradzcie cos dziewczyny.




19 paź 2013

po długim oczekiwaniu....

... minął miesiąc od naszego ślubu i w końcu się doczekałam zdjęć. Tak jak obiecywałam dodaje kilka :
Fot. Judyta Kata.( dziewczyna ma super podejście i posiada wielki profesjonalizm )














18 paź 2013

za mało czasu na cokolwiek...

... i znowu nas nie było dość długo, kurcze czas leci dzień za dniem nawet nie wiem kiedy mijają dni. Filipek rosnie jak na drożdżach. Ostatni czas był dla naszej rodziny dość stresujący i jeszcze dużo przed nami. Naszemu małemu rosły dwa trzonowe zęby na raz po dwóch stronach i jeden ząbek na dole, placz i nie przespane noce dały naszej trójce popalić. 
Wczoraj miałam pierwszy raz egzamin na prawo jazdy i niestety nie zaliczony:( testy poszły mi niewiarygodnie dobrze wszystkie odpowiedzi pozytywne choc nie wierzyłam w siebie i przed ujrzeniem wyniku zamknełam oczy :) na placu też bez zatrzerzeń... schody pojawiły sie na miescie najpierw bład - zapomniałam o kierunkowskazie a pozniej wymusiłam pierwszeńtwo na krzyżówce... tak mi było przykro .... nazczęscie byl ze mną mój mąż i siostra którzy powtarzając mi , że nic ie n ie dzieje poprawili mi nastrój. za dwa tygodnie kolejne starcie z drogami i zaułkami krosna ... tym razem nie dam sie zaskoczyc:)
26 pazdziernika zaczynam podyplomówke w rzeszowie w ost chwili się zdecydowałam i mam nadzieje że jakos podołam temu wyzwaniu.

a tu mój syneczek i jego pierwsza samodzielna budowla z klockow


25 wrz 2013

;(

... Dzien za dniem nam ucieka... załatwień znowu mnóstwo... jak nie zus to urząd skarbowy, urząd stanu cywilnego i tak dalej i dalej... wczoraj sie przekonałam na własnej skórze (i to pi raz kolejny ) jak to u nas w Polsce ciężko cokolwiek załatwić. Od okienka do okienka i tak cały dzień ucieka w pogoni za jakimś głupim papierkiem. 
Wczorajszy dzień był dla nas naprawdę ciężki... moja miłość ma wyznaczony termin zabiegu... tak się o niego boję !!! czemu te choróbska się tak naszej trójki czepiają jak nie moje nery to teraz to :( łzy sie same cisną.
 Siedząc z moja miłoscią nie pokazuje mu smutku i staram sie go pocieszać. Ale jak sobie o tym wszystkim mysle to najchętniej był znikła i nie wracała. 
Na pocieszenie dla moich chłopców dzis gofry:)




jak ktos ma ochote to mam fajny i sprawdzony przepis:)

SKŁADNIKI:
  • 500 gram mąki
  • 4 jajka
  • 0,4 l mleka
  • 150 g margaryny ja używam kasie
  • 220 g cukru pudru
  • 20 g proszku do pieczenia
  • smietanka 30% do bitej smietany lub śnieżka jak kto woli:)

Żółtka ucieramy z cukrem mikserem na gładka masę. do masy stopniowo dodajemy mąkę, mleko i roztopioną i schłodzona margaryne.
Białka ubijamy na sztywno i łączymy je z masa łyżka. 
I GOTOWE CIASTO i hyc do gofrownicy:) 


A oto mój najedzony syneczek.

23 wrz 2013

wrocilismy !!! :)

po ciężkim okresie przed weselnym WRACAMY!!:) trochę czasu minęło. 
Tak wiec witam Was moje dziewczyny jako Pani F. :) 
Ślub cudowny, wesele wymarzone czego morzna chciec więcej!! goraczka weselna opanowana... Nastał spokój :) 
Jestem szczęsliwa mężatką u boku z moja miłoscią i wspaniałym syneczkiem. 



Niestety nie trafiliśmy z opiekunka do Filipka. Dziewczyna w ogóle nie dawała sobie rady z moim syneczkiem i zamiast opiekować się nim czekała, aż ktoś przyjdzie i go od niej weźmie. Miała być z nim w sobote od 7 rano do 12 w niedziele. Niestety wróciliśmy z mężem z wesela o 7 rano :)  i musieliśmy jej podziękować. Tak wiem to nie jej wina , że filipek nie miał ochoty z nią być. Zamiast pójść się drzemiąc i odpocząć przed poprawinami ruszylismy z maluszkiem do naszego mieszkanka.  
Filip wyspany po nocy w pełni "naładowany" chciał sie z nami pobawić i sie nami nacieszyc. Padnięci ale szczęsliwi  wypilismy po kawusi i do zabawy z Fifim:)
Uratowała nas moja mamusia, wzięła małego do siebie i dwie godzinki sie przespalismy:) bo na 16 poprawinki szybciutko w ciuszki i na sale. Tym razem Filipek pojechał z nami, bawił sie do 20.00 i padnięty pojechal z babcia i ciocią do mieszkanka spać. Z filipkiem została nasza sąsiadka i to był strzał w dziesiątke dziewczyna z podejsciem do dzieci idealna. Filip sie obudził w nocy nakarmiła go i bez problemu uspała syneczka.

A to kilka zdjęć z wesela i poprawin. Reszta jak dostaniemy od fotografów:)