" Dziec­ko jest chodzącym cu­dem, je­dynym, wyjątko­wym i niezastąpionym."

25 wrz 2013

;(

... Dzien za dniem nam ucieka... załatwień znowu mnóstwo... jak nie zus to urząd skarbowy, urząd stanu cywilnego i tak dalej i dalej... wczoraj sie przekonałam na własnej skórze (i to pi raz kolejny ) jak to u nas w Polsce ciężko cokolwiek załatwić. Od okienka do okienka i tak cały dzień ucieka w pogoni za jakimś głupim papierkiem. 
Wczorajszy dzień był dla nas naprawdę ciężki... moja miłość ma wyznaczony termin zabiegu... tak się o niego boję !!! czemu te choróbska się tak naszej trójki czepiają jak nie moje nery to teraz to :( łzy sie same cisną.
 Siedząc z moja miłoscią nie pokazuje mu smutku i staram sie go pocieszać. Ale jak sobie o tym wszystkim mysle to najchętniej był znikła i nie wracała. 
Na pocieszenie dla moich chłopców dzis gofry:)




jak ktos ma ochote to mam fajny i sprawdzony przepis:)

SKŁADNIKI:
  • 500 gram mąki
  • 4 jajka
  • 0,4 l mleka
  • 150 g margaryny ja używam kasie
  • 220 g cukru pudru
  • 20 g proszku do pieczenia
  • smietanka 30% do bitej smietany lub śnieżka jak kto woli:)

Żółtka ucieramy z cukrem mikserem na gładka masę. do masy stopniowo dodajemy mąkę, mleko i roztopioną i schłodzona margaryne.
Białka ubijamy na sztywno i łączymy je z masa łyżka. 
I GOTOWE CIASTO i hyc do gofrownicy:) 


A oto mój najedzony syneczek.

23 wrz 2013

wrocilismy !!! :)

po ciężkim okresie przed weselnym WRACAMY!!:) trochę czasu minęło. 
Tak wiec witam Was moje dziewczyny jako Pani F. :) 
Ślub cudowny, wesele wymarzone czego morzna chciec więcej!! goraczka weselna opanowana... Nastał spokój :) 
Jestem szczęsliwa mężatką u boku z moja miłoscią i wspaniałym syneczkiem. 



Niestety nie trafiliśmy z opiekunka do Filipka. Dziewczyna w ogóle nie dawała sobie rady z moim syneczkiem i zamiast opiekować się nim czekała, aż ktoś przyjdzie i go od niej weźmie. Miała być z nim w sobote od 7 rano do 12 w niedziele. Niestety wróciliśmy z mężem z wesela o 7 rano :)  i musieliśmy jej podziękować. Tak wiem to nie jej wina , że filipek nie miał ochoty z nią być. Zamiast pójść się drzemiąc i odpocząć przed poprawinami ruszylismy z maluszkiem do naszego mieszkanka.  
Filip wyspany po nocy w pełni "naładowany" chciał sie z nami pobawić i sie nami nacieszyc. Padnięci ale szczęsliwi  wypilismy po kawusi i do zabawy z Fifim:)
Uratowała nas moja mamusia, wzięła małego do siebie i dwie godzinki sie przespalismy:) bo na 16 poprawinki szybciutko w ciuszki i na sale. Tym razem Filipek pojechał z nami, bawił sie do 20.00 i padnięty pojechal z babcia i ciocią do mieszkanka spać. Z filipkiem została nasza sąsiadka i to był strzał w dziesiątke dziewczyna z podejsciem do dzieci idealna. Filip sie obudził w nocy nakarmiła go i bez problemu uspała syneczka.

A to kilka zdjęć z wesela i poprawin. Reszta jak dostaniemy od fotografów:)