" Dziec­ko jest chodzącym cu­dem, je­dynym, wyjątko­wym i niezastąpionym."

27 sie 2013

przygotowania cz. 2

... no tak puki co żyjemy ciągle weselem... załatwień nie ma końca. Jeszcze niecałe trzy tygodnie i będę żoną mojego męża. I wciąż sie zastanawiam co sie po tym dniu zmieni?? Mieszkamy razem i mieszkać będziemy, syneczka mamy i mieć będziemy :P , nazwisko mam takie jakie mam i też sie nie zmieni, bo zbiegiem okoliczności okazało sie, że mamy takie samo:)  Wiec i dowodu osobistego nie zmienię. hmm jedynie co  będzie inne, że oficjalnie moją miłość nazywać będę moim mężulkiem:) 
Sukienka dzisiaj ostatni raz została przymierzona... 

i wyprasowana, czysciutka  jedzie do maminego domku:)
Filipkowy garnitur przygotowany, skompletowany na wieszaczku czeka.

moja miłość dzisiaj idzie odebrać garnitur:) 

winietki już gotowe ... goście skompletowani:)


Księga gości dotarła do mnie paulinka dziekuje jest cudna.





kieliszki zamówione także dotarły w całości:)


napoje alkoholowe ozdobione:)


tak więc czekamy jeszcze na karteczki dla rodziców i wszystko gotowe:)
tylko ten stres nie chce mnie opuscić !!! 

26 sie 2013

Kaskader...

... mam syneczka kaskadera. 
Odkąd Filipek zaczął chodzić, wspina sie po wszystkich meblach. Wchodzi na ławę, sofę, łóżko, on nawet opanował wychodzenie z huśtawki - co jest bardzo niebezpieczne !!!
Co sie odwrócę na sekundkę to on hyc i na sofę. Staje na dwóch nóżkach i z uśmiechem od ucha do ucha skacze z niej. Nie wiem jak ja mu mam wytłumaczyć , że tak nie wolno!! 
Może wy dziewczyny mi pomożecie?! Ja naprawdę nie mam już sił. Biedny jest, cały w siniakach, nie zawszę zdąże dobiec do niego i go złapać.
oto kilka fotek jaki to z niego łobuziak, oczywiscie zdjęcia robione pod okiem tatusia i moim.





20 sie 2013

hmmm

... Dawno mnie tu nie było. Ale to tylko dlatego, że ciągle coś jak nie to to tamto. Już mam dość tego Wesela, którego jeszcze nawet nie było.
 Dzisiaj byliśmy zaprosić moją matkę chrzestną. Trochę późno ją prosiliśmy , ale dopiero wróciła do polski. Jej wyraz twarzy jak nas zobaczyła był bezcenny i nie do opisania. Zdziwienie ograone. wydaje mi sie nawet, że nie była bardzo szczęsliwa z tego powodu, iż musi sie wybrać do mnie na wesele:( przykro ale trudno. taka to osóbka własnie jest. 
W niedziele na Sanockim rynku odbył sie Jarmark na którym zakupiliśmy z moją miłoscią dwa duże kosze wiklinowe. Chcemy je podarować rodzicom w ramach podziekowań za pomoc w zorganizowaniu wesela i za wycowanie nas:) Do koszy włożę słodkości, winko, kawę, herbatę i karteczki, które robi dla mnie pewna osóbka. Karteczkami pochwalę sie jak do mnie dotrą.



Zamówiłam sobie dzisiaj też kwiaty ; bukiet ze słoneczników i wrzosów, wiązanki na stoły ze słoneczników i gipsówek. 
 Jestem już po pierwszej spowiedzi... kurcze jak ja sie stresowałam przed. Nie byłam u spowiedzi odkąd zamieszkałam z moją miłością i syneczkiem. Cieszę się, że mam to za soba. Powiem Wam, że trafiłam na bardzo wyrozumiałego księdza. 
A własie pochwalę się Wam branzoletką, którą wygrałam w klubie-tworczych-mam wykonaną przez paulinkę 



13 sie 2013

... po ciężkim dniu czas na odpoczynek...

 ...oh co za dzień z samego rana pobudka (5 rano) bo nasz Filipek niczym ranny ptaszek  wstaje i budzi mnie oraz tatusia. Gdy już wszyscy powstajemy, umyjemy się to on po chwili szaleństw idzie spać. Tata do pracy na 7 rano a ja już rozespana sprzątam... Dzisiaj moja miłość miała wolne, dziś dzień szczepienia. Tatuś miał wolne i po raz pierwszy mam towarzyszył, zawsze idzie z nami ciocia Gosia. Na szczęście nasze i maluszka dzisiaj tylko jedno ukłucie. Wyszliśmy z tego cali :D Filipcio troszke popłakał ale szybciutko przestał i pojechaliśmy na lody.
Dzisiaj nie tylko Filip miał ciężki dzień ale tez ja... Jakiś czas temu moja miłość zawiozła mnie pod szkołę nauki jazdy i mówi "wysiadaj mamuska i idz na wykłady bo Cie zapisałem" ja w szoku ! ciężkim szoku. Zawsze sie zapierałam, że nie zrobię prawa jazdy bo się boje jeździć samochodem... ale się stało Mariusz zrobił mi niespodziankę, dał pieniążki i tak zaczęłam się uczyć na kierowce. Teraz mu za to dziekuje :)
Dzisiaj miałam pierwszą jazdę. A stres przed nią był potężny. Bałam sie strasznie... ale strach ma wielkie oczy. Nie było zle a nawet bardzo mi sie podobało... Juz nie mogę sie doczekać następnej lekcji. Instruktor superowski, świetnie tłumaczy i nie krzyczy. 

8 sie 2013

foto relacja z wypadu polańczykowego

...kilka postów wcześniej pisałam Wam, że wybieramy się na wypad ze znajomymi na polańczyk w celu odpoczynku...Wybraliśmy sie z sąsiadami ; Anetką, Anią , Konradem i małą Amelką. Wypad bardzo udany, woda cieplusieńka, słoneczko dopisywała przez cały dzień. Dzieciaczki się ładnie bawiły a my mogliśmy troszkę odpocząć. Wkurzył mnie tylko jeden facet, który ciągle się nas czepiał, że dzieci hałasują, że my głasno rozmawiamy. Ciągle do nas przychodził i upominał. Kurcze przecież to miejsce publiczne a to,że my się śmialiśmy i dzieci się głośno bawiły to nie powód, żeby przychodzić i nas upominać. I powiem Wam, że ludzi było mnóstwo każdy rozmawiał bawił się , a ten facet chodził i upominał ludzi ze hałasują i nie dają się wyspać jego wnuczkowi, wnuczkowi który miał chyba ze 14 lat. Kurcze rozumiem, że dziecko musi się wyspać ale nie zauważyłam żeby rozmowy ludzi mu przeszkadzały w spaniu bo spał tak twardo że nawet się nie ruszał. 
Aoto kilka fotek z wypadu:









 



 
 

7 sie 2013

Wygrałam!!! tak sie strasznie cieszę

Jakis czas temu podjęłam się wyzwaniu  "motyla łąka" (o czym już wczesniej pisałam) w


i
niespodziewanie wygrałam je :D tak strasznie sie cieszę, bo naprawdę bardzo sie napracowałam robiąc "motylkowe winietki" i dlatego musze sie Wam pochwalić :)
dostałam banerek oto on;
i nagrodę, której zdjeciontko dodam jak ją dostane :D a jest nią piękna bransoletka :D
przepraszam że dzisiaj tak kruciutko ale syneczek dzisiaj i w ostatnich dniach daje w kość... chyba przez te upały, które są uciążliwe dla mnie a co dopiero dla niego.

3 sie 2013

ciąg dalszy naszych pierwszych razów...

... na urodzinki Filipek dostał od cioci Moniki karnety na sale zabaw "URWIS" i korzystając z okazji, że maja miłość miała dzisiaj do 13.00 prace udaliśmy się na wygłupy.  Oczywiście wcześniej wspólne sprzątanko mieszkanka, szybciutki obiadek... bo makaron z serem... i w drogę. 
Na miejscu trochę się rozczarowałam brakiem dzieci, byliśmy sami w trojkę. Trochę to dziwne bo tam wiecznie mnóstwo dzieciaków z rodzicami. Filip przestraszony, nie chciał się na początku bawić, płakał... 


Na początku  do kulek bo kolorowe i na pewno się mu spodobają... (pomyślałam) i co ?! jemu sie nie podobały...
Ja go zachęcałam ,tato i nic, płacz i ucieczka...











 Później tato na czworaka i do małpiego gaju... zazwyczaj Filipek na czworaczka  goni za tatusiem... a tu co? gdy tylko go dogonił to na rączki...


Tatuś myśli co by tu zrobić żeby zachęcić syna. Pokazuje mu jak się bawić, jak przechodzić przez przeszkody...



I pomogło, bo Filipek hyc i do tunelu...  jaka radość, szczęście naszej trójki 





Sala zabaw wspaniała tyle fajnych zabawek, których w domu nie posiadamy. Domki dla chłopczyków i dziewczynek, baseny z kulkami, zjeżdżalnie dla różnej grupy wiekowej i samochodziki które przypadły małemu do gustu najbardziej...



Na koniec tatuś uczył syneczka grać w piłkę... chce aby poszedł w jego ślady i został piłkarzem :) 



a morał z wycieczki taki... że do sali zabaw trzeba się wybierać częściej... aby syneczek poznał nowe zabawki i otoczenie... d
Dzień bardzo udany i pełny wrażeń. A jutro wycieczka na solinka. z większą grupa znajomych

2 sie 2013

śniadania, obiady, podwieczorki, kolacje

.... no właśnie codziennie trzeba coś pichcić, coś pysznego, żeby smakowało mojej miłości i syneczkowi. Ale to nie jest takie proste Filipek bardziej nastawiony na mięcho, miłości moja na dania jarskie, a ja to bym najchętniej nic nie gotowała... zjadła kanapeczkę aby  nie zmagać się z gorącem i garami do zmywania. Niby jest na tylko trójka ale ciągle w zlewie pełno naczyń. 
Zrobiłam ostatnio zupkę krem z cukinii, coś innego niż zwykle... wyszła pyszna, małemu smakowała, nawet dolewkę mu robiłam. przyszedł tatuś i marudzi że zielona, że zmiksowana... no nie dogodzi. 
Moja miłości mówi tylko o gołąbkach z ziemniakami albo pierogami... ale takie rarytasy to tylko u jego mamy ja takich cudów to nie potrafię. 
Jakis czas temu myślałam ze dogodzę obu moim facetom... pomysł był dobry i szybki w wykonaniu. Zapiekanka ziemniaczana... starałam się jak mogłam aby im posmakowała. Filip coś poskubał wygrzebał brokuły i ziemniaki. a jego tatuś stwierdził, że jadł w pracy bo zamawiali naleśniki.
Mówię Wam jak było mi przykro, byłam zła, nie wściekła, że ja tu się staram a on zamawia na telefon...
no i wiecie co od kilku dni protestuje robię to na co ja mam ochotę i mają jeść to co jest!!
Wczoraj moja ulubiona zupka pomidorowa czwartkowa:d  i spagetti ze świeżych pomidorków... mały zadowolony a tatuś chodził głodny. Na podwieczorek naleśniki :)




A dzisiaj na obiadek zupka ze wczoraj... to sie tatus ucieszy :D i kurczaczek z piekarnika:)  
miłego dnia kochane :****