" Dziec­ko jest chodzącym cu­dem, je­dynym, wyjątko­wym i niezastąpionym."

2 sie 2013

śniadania, obiady, podwieczorki, kolacje

.... no właśnie codziennie trzeba coś pichcić, coś pysznego, żeby smakowało mojej miłości i syneczkowi. Ale to nie jest takie proste Filipek bardziej nastawiony na mięcho, miłości moja na dania jarskie, a ja to bym najchętniej nic nie gotowała... zjadła kanapeczkę aby  nie zmagać się z gorącem i garami do zmywania. Niby jest na tylko trójka ale ciągle w zlewie pełno naczyń. 
Zrobiłam ostatnio zupkę krem z cukinii, coś innego niż zwykle... wyszła pyszna, małemu smakowała, nawet dolewkę mu robiłam. przyszedł tatuś i marudzi że zielona, że zmiksowana... no nie dogodzi. 
Moja miłości mówi tylko o gołąbkach z ziemniakami albo pierogami... ale takie rarytasy to tylko u jego mamy ja takich cudów to nie potrafię. 
Jakis czas temu myślałam ze dogodzę obu moim facetom... pomysł był dobry i szybki w wykonaniu. Zapiekanka ziemniaczana... starałam się jak mogłam aby im posmakowała. Filip coś poskubał wygrzebał brokuły i ziemniaki. a jego tatuś stwierdził, że jadł w pracy bo zamawiali naleśniki.
Mówię Wam jak było mi przykro, byłam zła, nie wściekła, że ja tu się staram a on zamawia na telefon...
no i wiecie co od kilku dni protestuje robię to na co ja mam ochotę i mają jeść to co jest!!
Wczoraj moja ulubiona zupka pomidorowa czwartkowa:d  i spagetti ze świeżych pomidorków... mały zadowolony a tatuś chodził głodny. Na podwieczorek naleśniki :)




A dzisiaj na obiadek zupka ze wczoraj... to sie tatus ucieszy :D i kurczaczek z piekarnika:)  
miłego dnia kochane :****

7 komentarzy:

  1. Mój synek to też mięsożerca. Na obiad najlepiej mięsko z kartofelkami, no i kompocik obowiązkowo.

    OdpowiedzUsuń
  2. hehe nasze dzieci to małe mięsożercy?
    moja Zosia też...
    ale owocki też kocha!!zwłaszcza te miękkie (truskawki, jagody, maliny, poziomki)
    i do pomidora zapałała miłością prawdziwą!! :)
    a facetom nie dogodzisz i już ;)
    chociażbyś nie wiem jak się starała ;)
    a rośnie Ci kolejny facet ;) hehe

    buziaki!
    naleśniki...mniam
    chyba dziś na drugie zrobię ;)
    moje kochanie też sobie wtedy powybrzydza ;) ale w buntowniczy nastrój wprowadziłaś hahaha,...czasami trzeba coś dla siebie też zrobic ;p
    pa :)

    OdpowiedzUsuń
  3. no kochana wyjscia nie maja jak marudzi maż do do kuchni choć na chwilke niech cosik ugotuje a ty odpoczywaj ... ehhehe

    OdpowiedzUsuń
  4. :D dobrze robisz, a jak mężowi się nie podoba to niech sam coś ugotuje :) mój jak się dorwał do garów to nie da się go oderwać. Filipek uroczy jest na tych zdjęciach :))

    OdpowiedzUsuń
  5. I dobrze zrobiłaś jak nie chce jeść to niech nie je albo niech sam ugotuje, wtedy zrozumie Cię> Synek uroczy:0
    Pozdrawiamy http://memoriems.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. i masz rację, ja też wszystkim nie dogodzę, zwłaszcza że w domu 6 osób...ale pyyysznie naleśniki wyglądają :D

    OdpowiedzUsuń
  7. nigdy się nie dogodzi wszystkim jakbym miała gotowac każdemu co ma ochote to pewnie bym musiała gotować trzy obiady mężowi mięso z ziemniakami córce naleśniki a sobie jakąś zupę oj nie jedzą to co jest

    OdpowiedzUsuń