... tak odciągana i odkładana na inny czas... Aż w końcu sie udaliśmy do pani fryzjerki ściąć włoski filipkowi. Przyznam sie Wam , że balam sie tej wizyty bardzo bo wiem co potrafi moj syneczek. Te jego złości , płacze i krzyki jak mu sie cos nie podoba. Udaliśmy sie wszyscy cała trojka.
Ku mojemu zdziwienu Filipek dał sobie założyć czarną pelerynke i usiadł grzecznie na fotel :) pani wzieła do rąk grzebień i powolutku go strzygła. Dziewczyny moje zdziwienie było ogromne, bo filipek tylko siedział i obserwował w lustrze panią fryzjerke, nie zapłakał, wręcz przeciwnie usiechał sie do niej i cos po swojemu mowił:)
Jaka ja byłam z niego dumna:) niestety nie mam zdjec z pobytu w salonie, bo nie przypuszczałam, żę bedzie on tak przyjemnie spedzony:)
tu Filipek przed ciachaniem:)
a tu tuż po:)
O matko!!! Jak słodko wygląda w nowej fryzurce :))))
OdpowiedzUsuńzupełnie inne dziecko :)
OdpowiedzUsuńw domu za fryzjera mojej Zosi robię ja ;) bo Antoś nie ma jeszcze nic do przystrzyżenia hehe ;)
pozdrawiam ciepło!!
Super! Przed obcięciem był bombowy, teraz - jest jeszcze lepiej :)
OdpowiedzUsuńDzielny facet, pani fryzjerka wpadła mu w oko i chciał zrobić dobre wrażenie. ;-)
OdpowiedzUsuńNo brawo! Dzielny chlopak ;) wygląda super
OdpowiedzUsuńProszę jaki odważny chłopczyk, śliczna fryzurka :-)
OdpowiedzUsuńOjej jaki slodziutki filipek. No i jaki z niego dzielny chlopczyk. Zasluguje na nowa zabawke, nie sadzisz mamusiu?
OdpowiedzUsuńŚwietna fryzura...a z Filipka niezły przystojniak! :)
OdpowiedzUsuńpierwsze cięcia super :D pozdrawiam ciepluteńko
OdpowiedzUsuń