" Dziec­ko jest chodzącym cu­dem, je­dynym, wyjątko­wym i niezastąpionym."

7 cze 2013

przepraszam...:(

Dzień zaczął się tak fajnie wyszło słoneczko, Filipek grzecznie się bawił a ja mogłam spokojnie zrobić nam obiadek. Popołudniu przyjechał po nas ojciec chrzestny Fifa i pojechaliśmy do babci.
a Tam Filipek tak fajnie się bawił z ciociami, babcia i dziadkiem. ja odpoczęłam :D Mały oglądał kurki, bawił się z pieskiem i kotkiem.
Koszmar zaczął się po powrocie do domu... nieświadoma, że moje dziecko tak urosło, położyłam butelkę z wrzątkiem na stole kuchennym, na chwilkę zostawiłam małego samego w pokoju i poszłam pościelić mu łóżeczko. Stanął na paluszkach i chwycił butelkę... mój strach i jego płacz był tak przerażający!!! szybciutko pobiegłam z nim do wanny i prysznicem go zimna woda... wysmarowałam go sudocremem... po godzinie się uspokoił. Dziś już jest dobrze troszkę ma brzuszek czerwony ale na szczęście nie ma bąbli. Bawi się ładnie.
Mam takie wyrzuty sumienia, że przez moja głupotę mogło się naprawdę coś stać. Kto ma dzieci wie, że wystarczy sekunda nieuwagi. Przepraszam Cie Filipku!!!

9 komentarzy:

  1. To prawda, przy dzieciach trzeba mieć " oczy dookoła głowy " , dobrze że maluszkowi nic poważnego się nie stało, życzę szybkiego powrotu do pełnego zdowia, pozdrawiam serdecznie :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. oj biedny maluszek ale dobrze ze nic mu sie innego nie stało ... pozdrawiam ciepluteńko

    OdpowiedzUsuń
  3. Cieszę się, że nic mu się nie stało. Najważniejsze, że nie oparzył sobie buźki. Myślę, że każdy z nas, rodziców, czasem robi coś głupiego. Zostawiłam kiedyś mojego synka na łóżku samego i zleciał... miał wtedy jakieś 10 miesięcy i przeturlał się po prostu przez całe łóżko. Teraz wiem, że nie da się uchronić przed niektórymi rzeczami. To niewiedza, brak doświadczenia... ściskam cieplutko!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Wielkie uff że nic poważnego się nie stało! Nie zadręczaj się tylko bo co się stało to się nie odstanie, a Ty JESTEŚ NAJLEPSZĄ MAMĄ DLA FILIPKA!!! ściskam

    OdpowiedzUsuń
  5. czasami nawet oczy dookoła głowy nie wystarczą ;)
    przydałyby się też jakieś umiejętności superbohaterów :)
    a my jesteśmy TYLKO i AŻ zwykłymi mamami, nie zawsze da się uniknąc czegoś...
    Zosia mi ostatnio zrobiła "desant" z łózka naszego...sekunda nieuwagi i kilka cm za daleko, żebym mogła ją złapac...pierwszy guz zaliczony...płakała chwilę...ale ja miałam wyrzuty takie jakby nie wiem co się stało...nogi się pode mną podcięły bo w ciągu tej sekundy tyle myśli przeleciało przez głowę, że aż strach...
    Dobrze, że Filipkowi nic nie jest :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. dziewczyny! dziękuję za słowa otuchy... tak bardzo bym chciała żeby mój Mariusz już wrócił.

    OdpowiedzUsuń
  7. biedny maluszek...jednak takie wypadki bardzo często się zdarzają. Dzieciaki sa ciekawe świata, a rodzice nie zawsze zdążą, nie zawsze da się upilnować...nie Ty pierwsza, nie ostatnia ;) najważniejsze, że wszystko dobrze się skończyło ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Każda mama stara się jak może dwoi troi i w ogóle ale takich sytuacji często nie da się przewidzieć. Oj już nie raz miałam taką sytuację ze wyrzucałam sobie kurcze ale jestem bezmyślna ale potencjał naszych dzieci jest dużo większy niż zdajemy sobie sprawę. jeszcze nie jeden guz przed nami mamy więc tylko trzymać kciuki by nigdy nic poważniejszego się nie stało. Zdrówieńka Filipku.

    OdpowiedzUsuń