....bierzemy misia w teczkę... no tak dzisiaj postanowiliśmy pojechać do Srogowa do rodzicow mojej miłości. Oczywiscie korzystajac z tego, iż odwiedziła nas ciocia filipka Monisia mogliśmy sie jakoś zabrac. Spakowalam dwie duże torby, małego do wózka i na autobus.
Cosmy sie nie usmiały 2 torby małego, moja torebka, cioci i jeszcze aparat(bo jak bez niego :)) a nie wspomne o wózku.
Ale to nic po wgramoleniu (bo inaczej tego nie nazwe) usiedlismy spokojnie na tylnich miejscach. Pierwsza wyprawa Filipa przebiegała stopniowo... pierwsza faza placz, pozniej jakoś poszło, aż usnął.
Wkońcu dojechalismy. Ale co?! w autobusie same młode "chlopy" i żaden nie pomoże!!!
Wypakowalysmy jakoś toboly i doszlismy do domku.
Filip przerzywal ostatnio złe dni. Płacz, nerw, nieprzespane noce... ale to za sprawą ząbków ma już trzy.... i ida kolejne dwa. Niech to juz się skończy.


No niestety jeszcze to chwilkę potrwa,ale jakoś dacie rady, życzę udanego wyjazdu :-)
OdpowiedzUsuńOlaf uwielbia autobusy, za to nie cierpi jeździć samochodem - każdy wyjazd do teściów to trauma dla mnie i dla niego...
OdpowiedzUsuńgratuluję ząbków, u nas też ząbkowanie :)
świetnie mały wyglada ... moja to kocha jezdzić autobusami ... pozdrawiam cipeluteńko
OdpowiedzUsuńach te chłopy...naszych synów trzeba wychować porządnie ;)
OdpowiedzUsuń;)
UsuńEch.. te podróże komunikacją miejską ;) raz się wybrałam (sama!) i stwierdziłam, że nigdy więcej. Każdego trzeba prosić o pomoc, a czasem patrzą jak na przestępcę, gdy się prosi o pomoc przy wniesieniu wózka...
OdpowiedzUsuń